Śreniawitów 3/55, 03-188 Warszawa

Szkolenia 

 
Chcemy więcej. Zarówno w biznesie jak i w życiu. Niezależnie czy zależy nam na podniesieniu jakości oferowanych usług, wzroście sprzedaży, lepszym zarządzaniu zespołem, umiejętnościach osobistych czy relacjach z bliskimi. Wybierając i płacąc za szkolenie oczekujemy konkretnych rezultatów. Chcemy więcej zarabiać, lepiej zarządzać, lepiej się dogadywać, więcej sprzedawać, lepiej przemawiać i nauczyć się nowych rzeczy, które można wdrożyć w życie. 
 
Pytania, które warto sobie zadać to: Czego chcę? Na czym mi zależy? Czego chcę się nowego nauczyć? Gdy już znajdziesz na nie odpowiedź to jest duża szansa, że dokonasz trafnego wyboru. Jednak, żeby tak się stało dobrze jest też wiedzieć, na co warto zwracać uwagę wybierając szkolenie. 
 
Tutaj możesz się zapoznać z naszymi szkoleniami.
 

Szkolenia dla firm

Szkolenia biznesowe

Szkolenia NLP

 

Co wybrać?

 
Tematyka warsztatów oferowanych przez firmy szkoleniowe jest podobna. Komunikacja, zarządzanie, synergia, sprzedaż, zarządzanie zmianą, konflikty, relacje, można tak wymieniać bez końca. Jeżeli większość firm oferuję to samo, to na co zwracać uwagę? Pierwszym kryterium jest cena. Jeżeli można wydać mniej, to po co przepłacać? Cena często przekłada się na jakość, ale nie zawsze. Wcale nie jest tak, że im droższe, tym lepsze. Sam byłem na szkoleniach, które były z tej górnej półki i wychodziłem z nich niezadowolony, ale bywałem również na tych tańszych, które okazywały się strzałem w dziesiątkę. Kierowanie się przy wyborze ceną nie jest dobrym pomysłem. 
 
Drugim pomysłem przy wyborze jest często doświadczenie trenera. Im większe tym lepiej. Ale czy zawsze? Znam całą masę trenerów, którzy działają w tej branży od dziesięciu, a nawet dwudziestu lat, przeszkolili setki firm, ale ja swoich pieniędzy bym u nich nie zostawił. Znam też takich, którzy mają zdecydowanie mniejsze doświadczenie, a warto do nich iść. I na odwrót. Tutaj nie ma reguły. 
 
Na co więc zwracać uwagę? Przede wszystkim na trenera. To od niego w głównej mierze zależy, czy uczestnicy szkolenia coś z niego wyniosą. To w jaki sposób pracuje. Mogłoby się wydawać, że jeżeli tematyka jest podobna, to niezależnie kto będzie ją przedstawiał, efekt będzie podobny. Tak się stanie jeżeli wybierzemy kogoś, kto przez dwa dni będzie nas zanudzał czytaniem slajdów. Wtedy naprawdę nie ma znaczenia kto je będzie czytał, więc śmiało można wybrać tego najtańszego. Niestety wiele szkoleń tak właśnie wygląda. Prowadzący jest tak zaaferowany czytaniem „z projektora”, a przez to traci swoją czujność. 
 
Podczas prowadzonego szkolenia najważniejsza jest uważność. Jeżeli trener nie zważa na sytuacje na sali, nie reaguje na zachowanie uczestników, tylko klepie to co sobie wcześniej zaplanował to będą to wyrzucone pieniądze w błoto. Podczas 2-dniowej pracy z grupą osoba prowadząca dostaję ogromną ilość sygnałów od uczestników. Tego w jaki sposób reagują na wypowiadane słowa, czy są na sprzeciwie, czy się zgadzają. Są to sygnały nie tylko werbalne, ale przede wszystkim niewerbalne. Mowa ciała uczestników zdradza to co myślą. Ich reakcje na wypowiedziane słowa dają jasny sygnał jak można modyfikować szkolenie. Brak uważności i odwagi trenera, żeby zmieniać, modyfikować w odpowiedzi na zmieniającą sytuacje na sali powinien być lampka ostrzegawczą dla uczestników. 
 
Prowadząc szkolenia należy być elastycznym. Zmieniać, dopasowywać, eksperymentować. Wszak to co zadziałało w jednej grupie, niekoniecznie zadziała w drugiej. Ludzie są różni i ogromnym błędem jest zakładać inaczej. A tak niestety często się dzieje podczas tych 2-dniowych spotkań.
 
Podsuwa się sprawdzone sposoby motywacji. Mówi się co należy powiedzieć podczas rozmów sprzedażowych na obiekcje klienta. Daję się gotowe recepty na sukces. Gotowe recepty nie działają. Jeżeli klient powie „A", wtedy my powinniśmy powiedzieć „B". Bzdura. 
 
Uczymy ludzi jak dopasować się do innych. Jak wejść w ich świat i go zrozumieć. Jak rozpoznawać wzorce lingwistyczne u innych i co one mogą oznaczać. Jak modyfikować swoje wypowiedzi, tak aby mówić językiem drugiej osoby. Nie boimy się używać prowokacji i metafor. Nie zależy nam co ludzi napiszą w anonimowej ankiecie na koniec szkolenia. Jaką ocenę nam wystawią. Bo wiemy, że takie oceny są nic nie warte. Jeżeli szkoleniowiec jest miły i zabawny to może liczyć na dobrą ocenę. Ale to, że jest miły i zabawny nie sprawi, że będzie skuteczny. Jeżeli będzie prowadził warsztat licząc na pozytywne oceny, nie odważy się zaryzykować. Nie sprowokuję uczestników do działania, a umiejętnie użyta prowokacja jest niezwykle skutecznym narzędziem. Ludzie są wstanie się postawić, udowodnić swoją racje i ruszyć z miejsca. 
 
Na szkoleniach wprowadzamy zmieszanie, zachęcamy do błędu, prowokujemy i towarzyszymy w zmianie. Wszystko po to, żeby były skuteczne. Żeby po wyjściu ludzie uwierzyli w siebie. Pozbyli się ograniczających przekonań. Poznali automatyzmy jakimi posługują się ludzie i byli w stanie je rozpoznawać. Wiedzieli jak dopasować się do rozmówcy, jak być w stanie tworzyć i modyfikować swoje emocje. Jak wpływać na emocje innych. Jak przemawiać tak, żeby inni chcieli słuchać. Jak skutecznie sprzedawać. Jak motywować siebie i innych. Jak zarządzać. Zależy nam na skuteczności. Na tym, że po pół roku efekty nadal będą widoczne. Bo właśnie po takim czasie należy je mierzyć. Nie po 2 tygodniach, miesiącu albo dwóch. Wtedy jest za wcześniej. Po szkoleniach ludzie często są w stanie pobudzenia i na tej fali działają, a potem niestety przestają. Dlatego jakiekolwiek ankiety na koniec szkolenia, albo ocena po miesiącu nie mają sensu. Oczywiście można takie badanie wykonać na życzenie klienta, ale ważne jak ludzie będą działać za 6 miesięcy. 
 
Już wiesz, że jeżeli szukasz trenera, który będzie robił wszystko, żeby tylko nie narazić się grupie to źle trafiłeś. My nie przygotowujemy prezentacji w PowerPoint. Nie chwalimy wszystkich bez powodu. Nie dajemy gotowych recept, które się nie sprawdzają. My uczymy ludzi, żeby byli świadomi tego co się wokół nich dzieje. Rozpoznawali strukturę zachowań innych. Wiedzieli jak się do nich dopasować. Potrafili zmieniać swój stan emocjonalny na zawołanie. A przede wszystkim wyszli uskrzydleni z treningu, nawet jeżeli wymaga to od nas prowokacji.
 

Napisz do mnie: